Dubisz do biznesu: "Potrzebujemy współpracy nie exodusu", "nadużywamy słowa zwycięstwo!"

Przede wszystkim chylimy czoła z wielką wdzięcznością za to, co Polska zrobiła i robi dla Ukrainy! Wiele już o tym powiedziano i napisano, wkład Polski w stabilność Ukrainy jest trudny do przecenienia! Ale dzisiaj nie będę się nad tym zastanawiał. Powiem, co jest alarmujące.

Nadużywamy słowa Zwycięstwo! Wielu w Polsce ma nieuzasadnione i zawyżone oczekiwania szybkiego i prostego zakończenia wojny i zwycięstwa Ukrainy. Na tym tle, biorąc pod uwagę inne, w tym negatywne dla Ukraińców czynniki, obserwuję zmęczenie wojną, banalizację rosyjskiego zła, wskutek czego spada poziom empatii dla Ukrainy.

Powyższe oczekiwania szybkiego zwycięstwa, moim zdaniem, nie odpowiadają realiom i bez względu na to, co mówią ukraińskie i zagraniczne media oraz poszczególni politycy, wojna, niezależnie od jej konkretnych form i etapów, będzie długa.  W związku z tym rośnie znaczenie czynników ekonomicznych i dostępności zasobów do prowadzenia długiej wojny. Nie trzeba tłumaczyć, że w komponencie materialnym, gospodarczym i demograficznym potencjał Rosji i Ukrainy nie jest współmierny. Bez długiego i systematycznego wsparcia zachodnich partnerów Ukrainie będzie bardzo trudno. Rosjanie uczą się na swoich błędach, w tym uczą się od Ukraińców. Nie przyjmując jednak roli eksperta wojskowego czy fachowego publicysty, zadam pytanie: czy ktokolwiek wierzy w to, że nawet po osiągnięciu przez ukraińskie siły granic z 1991 roku zapewni trwały pokój?  Jestem przekonany, że bez wewnętrznych przemian w samej Rosji jest tylko kwestią czasu, kiedy horda, po zebraniu sił i wyciągnięciu wniosków z błędów popełnionych w 2022 roku i później, znów ruszy przez Ukrainę na Zachód.

W międzyczasie, gdy Rosjanie będą zbierać siły do ??kolejnego uderzenia, używając artylerii i broni dalekiego zasięgu, "orkowie" zniszczą i zamienią w bezludną pustkę obszary przygraniczne Ukrainy.

Rosyjskie służby specjalne będą siać ich propagandę wśród zachodnich przyjaciół i partnerów Ukrainy, udając się do bezpośrednich operacji specjalnych, sabotażu itp. Ktoś może mi zarzucić, że w kontekście sankcji nałożonych przez Zachód, Rosjanie nie mają wystarczających jakościowych zasobów w tym porównywalnych zasobów broni itp. Dla mnie to błędna ocena. Jeśli chodzi o broń i ludzi, nie potrzebują zachodniej technologii, mają kilka milionów zaciętych debili i ogromne zapasy starej radzieckiej broni. Zwróćcie uwagę na fakt, że jeśli Ukraińcy na froncie tracą przede wszystkim bohaterów i pasjonatów, Kreml pali w tyglu wojny więźniów, ludzi z marginesu, oszczędzając jednocześnie wydatki budżetowe i zwalniając cele dla ewentualnych przeciwników polityki reżimu kremlowskiego. Rosyjska gospodarka, choć boryka się z kłopotami, juz od lata 2022 r. jest coraz bardziej zmilitaryzowana, czego nie można w pełni powiedzieć o Ukrainie i jej sojusznikach.

Nie wolno nam zapominać o tak zwanych sojusznikach Rosji. Wszyscy wiedzą o Iranie. Moje osobiste niespodziewane doświadczenie i szok to irańskie drony nad wzgórzami Kijowa. A mówią, że Persowie, będąc przez długi czas pod reżimem „twardych" zachodnich sankcji, podobnych do powyżej wspomnianych w kontekście Rosji, zdołali przy pomocy zachodnich komponentow, oprócz dronów, zorganizować jeszcze seryjną produkcję balistycznej i innej broni rakietowej. Jestem zaniepokojony stanowiskiem Chin w sprawie agresji Rosji na Ukrainę. Być może nie bez powodu sekretarz stanu USA Antony Blinken potwierdził doniesienia medialne, że Chiny omawiają możliwość udzielenia Rosji śmiercionośnej pomocy wojskowej, która może być wykorzystana do wsparcia agresji na Ukrainie. Nie opisuję juz potencialnych problemow powiązanych z istniejącą bronią atomowa Federacji Rosyjskiej.

Ktoś może mi zarzucić nadmierny alarmizm, dramatyzowanie sytuacji i szerzenie kremlowskich narracji.  Jak u nas sie mówi: „Pan Bog jest Wam sędzią! A maszynowy karabin AKM, SWD, RPG Mucha   lub Stinger w Wasze ręce!" Podam tylko dwa powiedzenia pochodzenia rosyjskiego, które wielu zrozumie bez specjalnego tłumaczenia. Pierwsze: „Лучше перебдеть,чем недобдеть"(podobne do polskiego: „lepiej przesadzić, co jest nie tak!"). Drugie, które mówi o Rosji jako kraju, pochodzi od słynnego rosyjskiego reżysera, świętej pamięci Eldara Riazanowa: „Страна большая – гнить будет долго!" (po polsku: „kraj duży, gnicie będzie długie!").

Co jako podsumowanie chcę powiedzieć polskim przyjaciołom?

Punkt zwrotny w wojnie, jak dla mnie, jeszcze nie nadszedł. Potrzebujemy militaryzacji wszystkich sfer życia publicznego, a zwłaszcza gospodarki, nie tylko w Ukrainie, ale także u wszystkich naszych strategicznych sojuszników, partnerów i europejskich sąsiadów. Zwłaszcza w Polsce. Uczcie się na naszych ukraińskich błędach… Skorzystajcie z naszego doświadczenia, zdobytego ciężkim wysiłkiem, krwią i życiem Ukraińców. Wyciągnijcie właściwe wnioski na temat wszystkiego i wszystkich. Przygotujcie się na najgorsze, a wtedy na pewno nie przyjdzie. Wszyscy potrzebujemy DŁUGIEJ WOLI.

Aby odnieść upragnione zwycięstwo i trwały pokój z Rosją, konieczne jest współdziałanie, przez długi czas, wytrwale, systematycznie i stale. Znany wniosek Francisa Fukuyamy o „Końcu historii", wyrażony przez niego w dziele o tym samym tytule w latach 1990-1992 po rozpadzie ZSRR, moim zdaniem stał się symbolem katastrofalnego błędu globalnego Zachodu. Nie powtórzmy błędów lat 90. Dlatego dzisiaj, juz w roku 2023, wspólnym celem powinna być taka reforma strukturalna Rosji, aby nigdy więcej nie stanowiła zagrożenia dla swoich sąsiadów i całej cywilizowanej ludzkości, a jej diaboliczny duch imperialny nigdy więcej nie wymknął się z uścisku prawa międzynarodowego i uniwersalnych wartości ludzkich.

Potrzebna jest denazyfikacja, denuklearyzacja ,  dekolonizacja wewnętrzna Rosji, sprawiedliwość i karanie osób odpowiedzialnych za zbrodnie popełnione przeciwko ludzkości. Oznacza to wdrożenie procesu podobnego do tego z hitlerowskich Niemiec po II wojnie światowej. Mylą się ci, którzy twierdzą, że cały problem tkwi w Putinie. Nie… jest znacznie gorzej. Różne badania pokazują, że jego politykę, w tym wobec Ukrainy i Zachodu, popiera około 2\3 obywateli Rosji. Oznacza to, że diaboliczny duch imperializmu jest zakorzeniony nie tylko w głowie obecnego przywódcy Kremla.  Potrzebujemy skoordynowanej polityki państwowej i międzynarodowej wszystkich sił dobra. Kto lepiej od Ukraińców, Polaków, narodów krajów bałtyckich i wszystkich tych, którzy przetrwali wieki pod rosyjskim jarzmem i agresywnymi atakami, może lepiej znać Rosję, sformułować i skutecznie poradzić sobie z tym zadaniem?  To jest nasz wspólny krzyż i musimy nieść go razem z godnością. Wtedy zwycięstwo nad historycznym wspólnym wrogiem z pewnością i nieuchronnie nadejdzie.

Polska i Ukraina, przy udziale i wsparciu wszystkich chętnych, muszą koordynować polityki i projekty różnych działań w kierunku rosyjskim, zarówno na poziomie struktur państwowych, jak i na poziomie społeczeństwa obywatelskiego. Osobiście od dawna opowiadam się za przywróceniem i aktywizacją m.in. wspólnej polityki nowoczesnego Prometeizmu, opartej na dotychczasowej polityce Prometeizmu oraz wysiłkach wielu wybitnych postaci ukraińskiej i polskiej historii, w szczególności Józefa Piłsudskiego i Symona Petlury. Nie mogę tu nie wspomnieć o twórczym i praktycznym dziedzictwie świętej pamięci Tadeusza Holówki, bliskiego sprzymierzeńca Marszałka Piłsudskiego, który aktywnie realizowal politykę wolności dla kolonizowanych przez Moskwę narodów. Wielu ludzi w Ukrainie szanuje życiową spuściznę Tadeusza Holówki, zna i uświadamia sobie prawdziwe przyczyny jego tragicznej śmierci w Truskawcu 29 sierpnia 1931 r. W aktualnych czasach nie wystarczy wojskowe odgrodzenie się od Rosji. Potrzebna jest transformacji Rosji w kierunku demokracji i uniwersalnych wartości ludzkich, praca ze zbiorową mentalnością rosyjską, bo inaczej, za jakiś czas nieproszeni goście znów przyjadą do nas wszystkich, a doświadczenia Buczy i Irpenia będą tylko krótkim horrorem na tle możliwych większych tragedii i zbrodni rosyjskiej hordy.

Naiwnością jest sądzić, że dzisiejsza Rosja nie zaogni konfliktów i sprzeczności między Ukrainą a jej partnerami i sojusznikami wszelkimi dostępnymi jej środkami. Dobrosąsiedzkie stosunki i partnerstwo między Polską i Ukrainą są jednym z priorytetowych kierunków hybrydowej agresji Rosji. Wykorzystywane są wszystkie metody wplywu, w tym specjalna propaganda, rozpowszechnianie fake newsów, wywiad i inne działania rosyjskich służb specjalnych i ich organizacji pośredniczących itp. Jestem przekonany, że w najbliższym czasie będziemy obserwować znaczną intensyfikację różnych rosyjskich operacji informacyjno-psychologicznych , w szczególności w celu rozpalenia złożonych i tragicznych kart w historii stosunków polsko-ukraińskich. Szczególnie niepokojąca jest zbliżająca się 80. rocznica tragicznych wydarzeń na Wołyniu, Rzezi Wołyńskiej. Potrzebujemy czujności i wytrwałości po obu stronach oraz profesjonalnego podejścia naukowego polityków i historyków z obu krajów, unikajmy błędów politycznych i krótkowzroczności po obu stronach granicy. Samokrytycznie, jako obywatel Ukrainy, muszę uznać błędy polityczne ze strony ukraińskiej za niedopuszczalne. Na przykład, gdy na początku 2023 roku jeden z najbardziej uhonorowanych i znanych przywódców sił obrony Ukrainy pozwala sobie publicznie wyrazić swój osobisty stosunek do postaci historycznej, jednego z najbardziej radykalnych przywódców ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, co do którego nawet w samej Ukrainie istnieją niejednoznaczne oceny i punkty widzenia. Utrzymanie jedności i spójnego szeregu, zarówno w kręgu sojuszników, jak i we własnym społeczeństwie, jest między innymi zadaniem wojskowym.

Innym kierunkiem ewentualnych działań Rosjan jest wzbudzanie wrogości obywateli polskich wobec dużej liczby ukraińskich uchodźców i imigrantów, którym Polska udzieliła szczerej i braterskiej pomocy. Co więcej, niektórzy Ukraińcy, swoim niegodnym zachowaniem w Polsce, tworzą podstawę niezadowolenia Polaków i odpowiedniej pracy Rosjan w celu wywołania konfliktów i wrogości. Ale o tym później…  Myślę też, że rosyjskie służby i agenci będą kłaść szczególny nacisk na trudności gospodarcze w Polsce, rzekomo związane wyłącznie z pomocą ukraińskim migrantom, koszty i ryzyko wsparcia Ukrainy, w tym pomocy militarnej, a także w ogóle na konsekwencje wojny ukraińsko-rosyjskiej rzekomo związane z  upartym  stanowiskiem strony ukraińskiej w kwestiach terytorialnych. Nie komentuję bezpośrednich, czysto militarystycznych zagrożeń wobec Polski ze strony Federacji Rosyjskiej i sprzymierzonej z nią Białorusi.

Chociaż, na tle tego, co widziałem podczas mojej ostatniej wizyty w Polsce, liczby Białorusinów na polskich ulicach, to wszystko, co powiedziałem powyżej, odnosi się również do wspólnej polsko-ukraińskiej pracy przeciwko reżimowi Łukaszenki i do transformacji Białorusi.

Nie wiem jak w Polsce, ale w Ukrainie są specjaliści, którzy po obu stronach granicy polsko-ukraińskiej wiedzą dużo o głównych rosyjskich reżyserach i lalkarzach oraz ich marionetkach i jestem pewien, że wspólnymi wysiłkami postaramy się ochronić  polsko-ukraińskie partnerstwo.

Potrzebujemy współpracy nie exodusu

Chcę też powiedzieć, co martwi mnie w gospodarce.  

Pierwszy temat to tzw. relokacja ukraińskiego biznesu do Polski i tzw. inwestorzy (wojenna migracja biznesowa) z Ukrainy w Polsce. Temat ten sąsiaduje z zagadnieniem polskiej polityki daleko idącej adaptacji migrantów zarobkowych z Ukrainy tak, aby w przyszłości pozostali w Polsce na pobyt stały. Widzę, że niektórzy w Polsce chcą korzystać z takich procesów i dlatego wdrażają odpowiednie programy wsparcia i działania. Niestety, jak dla mnie, nie jest to zjawisko jednoznacznie pozytywne. Chcę zauważyć, że nawet przed wojną nasze stosunki gospodarcze nie zawsze miały charakter partnerski i symetryczny. Często ukraińscy dostawcy byli głównie źródłem surowców i towarów o niskiej wartości dodanej. A siła robocza z Ukrainy stała się swego rodzaju rekompensatą za brak własnych zasobów siły roboczej Polski. Przyczyny takich zjawisk są złożone i, jak to się u nas mówi, Ukraińcy przez trzydzieści lat niepodległości, sami „zarobili" na takie życie. W warunkach długiej wojny potencjał i możliwości własnej gospodarki stają się dla Ukrainy niezwykle ważne. Szkoda, że przez 30 lata naszej niepodległości zmarnowaliśmy potencjał własnego kompleksu obronno-przemysłowego i dziś szukamy po świecie niezbędnej broni. To samo dotyczy innych sektorów gospodarki. Pomimo wszystkich trudności wojny, w obecnych warunkach nie możemy pozwolić sobie na całkowitą deindustrializację i marginalizację ukraińskiej gospodarki. Pomimo rosyjskiego ostrzału, na Ukrainie jest wiele regionów i obszarów, w których można realizować niezbędne projekty produkcyjne. Oczywiste jest, że potrzebne są polityki i programy międzypaństwowe i państwowe, a także system ubezpieczenia ryzyka dla inwestorów zagranicznych, odpowiednie zmiany i reformy w Ukrainie. Część wrażliwych branż mogłaby zostać przeniesiona do Polski na podstawie specjalnych umów międzyrządowych. Potrzebujemy współpracy i kooperacji produkcyjnej, a nie masowego „exodusu" ukraińskiego biznesu do Polski. Proces transformacji, w wyniku którego powinien powstać nowy, oparty na deoligarchizacji i zintegrowany ze światem zachodnim system gospodarczy, trwa i to w czasie wojny z Rosją. Nawet w warunkach wojny nie widzę problemów nie do pokonania, aby przywrócić wspólną ekspansję polskiego i ukraińskiego biznesu w stosunkowo bezpiecznych regionach Ukrainy, w szczególności na Zakarpaciu, w Czerniowcach i innych regionach. Osobną kwestią jest wspólna polsko – ukraińska ekspansja na rynki trzecie zdominowane dziś przez Rosjan, przede wszystkim w Afryce i Azji.

Trochę hiperbolizując – Ukraina nie może pozostać wyłącznie zielonym, zbombardowanym stepem, dzikim polem, na którym znajdują się tylko słabo zaludnione miasta i potężne „kozackie posterunki" chroniące cywilizowaną Europę przed Hordą ze wschodu… Rzadko kiedy takiego rodzaju „posterunek graniczny" zapewnia swoim mieszkańcom spokojne i długie życie…

Bez własnej gospodarki i własnych zasobów, w tym demograficznych, ukrainskie państwo nie przetrwa, a katastrofa ze Wschodu będzie się dalej przemieszczać…

Co jeszcze można dziś zrobić w Ukrainie?

Przede wszystkim przyjrzałbym się potencjałowi biznesowemu szeroko rozumianego przetwarzania, zwłaszcza w kompleksie rolno-przemysłowym.Duzy potenical widze w  przemyśle materiałów budowlanych, przemysle inżynieryjnym, maszyno-budowniczym w tym na potrzeby obronności, transportu i logistyki, w nowej, częściowo zielonej, zdecentralizowanej i zdemonopolizowanej energii Ukrainy, przemyśle i usługach zielonej transformacji, termomodernizacji, medycynie. Nasz sektor IT jest w stanie pracować nie tylko jako outsourcing dla firm zachodnich, mamy ukraińskie zasoby intelektualne i własne nosorożce.

Przed wojną razem z kilkoma polskimi kolegami marzyliśmy o „wspólnej polsko-ukraińskiej przestrzeni dla biznesu". Konieczne jest, pomimo wojny, pielęgnowanie tego marzenia. Ale to nie jest możliwe bez następnego akapitu.

Przystąpienie Ukrainy do UE i NATO

Mimo brawurowych wypowiedzi części ukraińskich i europejskich optymistów, częściej słyszę głosy szanowanych zachodnich polityków, że to proces na dziesięć lat. Zwłaszcza w odniesieniu do UE. Nie wypowiadam się na temat kwestii bezpieczeństwa i NATO, a także tego, kto może kogo i jak chronić w obecnych warunkach i biorąc pod uwagę ukraińskie doświadczenie prawdziwej wojny. Przystąpienie do UE jest szczególnie ważne w kontekście tworzenia wspólnej przestrzeni dla biznesu. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy całe ukraińskie ustawodawstwo, instytucje państwowe zostaną dostosowane do zasad funkcjonowania w UE, jej programów i algorytmów.

Bez potężnej presji Zachodu i jego instytucji, my w Ukrainie, z naszą wielowiekową bezpaństwową, czasami chaotyczną i graniczną, mieszaną mentalnością Wschodu i Zachodu, nie będziemy w stanie właściwie zreformować Ukrainy. A ofiary i krew narodu ukraińskiego nie dają nikomu w Ukrainie i za granicą moralnego i innego prawa, aby pozwolić nam wygrać wojnę i przegrać pokój!

Nowa Ukraina

Nie ulega wątpliwości, że obecnie w wyniku wojny następuje proces upodmiotowienia nowej Ukrainy i jej nowych elit. Proces ten jest bardzo złożony i problematyczny. Są siły, które chciałyby zachować całkowitą centralizację rządzenia i oligarchicznego sposobu na scenie gospodarczej i politycznej (!!!). Tylko ukryć stare postacie… Dla mnie nie jest to już możliwe, ale niektórzy nadal próbują trzymać się starego. Zapominają, że ci, którzy wrócą żywi z wojny, będą mieli szczególne poczucie równości społecznej i sprawiedliwości. Dlatego nowa Ukraina po wojnie powinna stać się inna. Zdeoligarchizowana, zdemonopolizowana, zdecentralizowana, z wolnymi mediami, z nowoczesną i potężną armią, silnymi, ale kontrolowanymi przez państwo i spoleczenswo  samorządami. Z rozwiniętym sektorem MSP, który jest  źródłem ponad 50 proc. PKB i głównym pracodawcą dla ludności Ukrainy. I oczywiście Ukraina demokratyczna i sprawiedliwa.

Nie jest to możliwe bez resetu i zmiany ukraińskiego systemu sądownictwa oraz odpowiedniej zmiany mentalności, w tym funkcjonariuszy organów ścigania. I to właśnie o te ostatnie osobiście martwię się najbardziej!!!  Chciałbym, aby pomimo wszystkich uwag do UE i brukselskiej biurokracji, Ukraina jak najszybciej znalazła się w sferze regulacji, kontroli i praktycznego wdrażania europejskiego (zachodniego) prawodawstwa.

Odbudowa

Kto dziś nie chce zajmować się odbudową, zwłaszcza kiedy słyszy plotki o skonfiskowanych rosyjskich pieniądzach i ogromnych funduszach z Zachodu? Szczerze mówiąc, obecnie nie widzę procesów dużej, praktycznej odbudowy poza pilnymi remontami i wsparciem makroekonomicznym dla budżetu naszego państwa. Tymczasem pojawia się coraz więcej różnorodnych nowych organizacji i inicjatyw, także z Polski, które są zaangażowane lub planują zaangażować się we współpracę polsko-ukraińską. Super, ale często są to „tymczasowi towarzysze podróży" i po prostu podejrzane postaci, i to po obu stronach granicy.

Kilkudziesięcioletnia działalność na „kierunku polskim", w tym w ramach Polsko – Ukrainskiej Izby Gospodarczej, która w tym roku obchodzi 30-lecie swego istnienia, przekonuje mnie o egzystencjalnym znaczeniu polsko-ukraińskiego partnerstwa.  Po tym, jak Ukraina otrzymała status kandydata do UE, szczególne znaczenie mają polskie doświadczenia i lekcje z polskiej drogi do UE. Zaś polski biznes, który przeszedł przez gospodarczą transformację i trudne lekcje przystosowania się do współpracy z krajami „Starej" Zachodniej Europy, jest nieocenionym partnerem inwestycyjnym dla ukraińskiego biznesu, także podczas odbudowy gospodarki Ukrainy.

Ale najpierw trzeba pokonać Moskalików, dlatego trzeba przejść na ścieżkę wojennej mobilizacji gospodarki, przeprowadzić złożone, bolesne (i nie kosmetyczne) zmiany w Ukrainie (w szczególności mentalne) i być gotowym do współpracy oraz konkurencji w europejskiej przestrzeni biznesowej.

Do sióstr i braci Ukraińców

Teraz, nie pretendując do bezalternatywności, kilka słów do tych Ukraińców, którzy wyemigrowali lub znaleźli tymczasowe schronienie w Polsce. Co więcej, niektóre badania mówią, że około jedna trzecia z nich nie planuje powrotu na Ukrainę, a już kilkaset tysięcy ukraińskich dzieci poszło do polskich szkół, co oznacza, że szanse na ich powrót na Ukrainę są znacznie zmniejszone.

Na początku napisałem, że wojna radykalnie zmieniła nasz byt i nasz świat. Ktoś po prostu nie miał innego wyjścia, jak tylko pojechać do Polski. Dla niektórych była to kwestia wyboru i komfortu egzystencji i biznesu. Nikt nikogo nie potępia, wszyscy wszystko rozumieją, zwłaszcza gdy dzieci, kobiety, starzy i chorzy rodzice są na głowach, a wszystko to pod rosyjskim ostrzałem i na tle zbrodni kacapa.

Ale Moi Drodzy! Codziennie pamiętajcie o tych, którzy pozostali w Ukrainie i o banalnym zdaniu, iż „Ojczyzny i rodziców nie wybierają".

Bez względu na to, jak się teraz czujecie, stale pamiętajcie o tych, którzy pozostali w Ukrainie, o krewnych, znajomych, o tych, którzy chwycili za broń i chronią naszą ziemię. Pomóżcie tak, jak możecie, jak nie finansowo, to materialnie.  W końcu to nie banał: czyja to wreszcie będzie ziemia – Ukraina, jeśli wszyscy ją opuszczą i jak szybko po "deukrainizacji" Ukrainy orkowie pojawią się w Polsce?

Opowiem Wam historię osobistą. Podczas mojej ostatniej wizyty w Polsce pospieszałem na spotkanie w warszawskim Sheratonie przez Placu Trzech Krzyży. Na tymczasowym (obecnie są naprawy) przejściu dla pieszych wszystkie samochody z polskimi numerami zatrzymały się, aby mnie przepuścić, ale nagle, po drugiej linii, nowy, drogi samochód BMW przejechał przez pasy dla pieszych z bardzo dużą prędkością, naruszając przepisy ruchu drogowego. Samochód miał ukraińskie numery AA…

Widzę na własne oczy, a jeszcze więcej słyszę od Polaków i czytam z ich blogów i postów, że Polska została zalana ukraińskimi "nowobogackimi" i  "młodymi mazorami". Często zachowują się "po naszemu", naruszają lokalne zasady i zwyczaje, wystawiają bogactwo na pokaz. Krótko mówiąc – "byki".

Nie komentuję wpływu naszych rodaków na polski rynek nieruchomości i pasji niektórych do imprez w najdroższych restauracjach Warszawy i innych megapolisów Polski. Nie komentuję plotek o tym, jak niektórzy z naszych rodaków, zwłaszcza z zachodnich regionów Ukrainy, korzystają z polskich zasiłków socjalnych w stylu 500+. Zaskakująca jest również duża obecność na ulicach Polski ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym.  A piszę o tym, bo w ramach ukraińskiej Legii Cudzoziemskiej na Ukrainie giną już niektórzy polscy ochotnicy, którzy na wezwanie duszy i serca poszli bronić naszej ziemi. Niestety, takie zachowanie części naszych rodaków zaczyna mieć ogólnie negatywny wpływ na stosunek do Ukraińców, także tych, którzy naprawdę potrzebują polskiej pomocy. Propaganda rosyjska, wykorzystując takie zachowania zaczyna promować krytyczne narracje w polskim społeczeństwie.

I jeszcze kilka zdań, specjalnie dla dojrzałych mężczyzn w wieku mobilizacyjnym. Wszystko rozumiem, coś wiem, widziałem różne sytuacje i nie mam prawa moralizować. Ale chcę zwrócić uwagę na jeden z wywiadów ze stycznia 2023 r. polskiego generała Waldemara Skrzypczaka, byłego dowódcy Wojsk Lądowych RP, w którym zaproponował zorganizowanie w Polsce dla obywateli Ukrainy, którzy dziś tu mieszkają, mobilizacji i szkolenia, formowanie jednostek armii ukraińskiej w Polsce, a następnie wysyłanie ich na front na Ukrainie. Podobnie, jak Polacy robili to na terytorium Francji, gdzie w latach 1939-1940 stworzono 80 tysięczną armię polską. Aby to zrobić, wystarczy podpisać odpowiednią umowę międzypaństwową między Polską a Ukrainą. Oczywiście są to „tylko" słowa emerytowanego polskiego generała, ale nurt i tok myślenia są oczywiste.

Pamiętajcie o Ukrainie, pomagajcie rodakom

Chciałbym zwrócić Waszą uwagę na jeszcze jedną, moim zdaniem, wewnętrzną kwestię ukraińską. Mówimy o stanie, jedności i spoistości społeczeństwa ukraińskiego po wojnie. Pisałem już wyżej, że jako państwa „Ukraina" nie stać nas na WYGRANIE WOJNY, ALE PRZEGRANIE POKOJU. Zwracając się do polskiego czytelnika, wspomniałem już o niektórych aspektach politycznych i ekonomicznych tego procesu. Oto kilka przemyśleń dla obywateli Ukrainy. Nadejdzie czas, kiedy setki tysięcy uczestników tej krwawej wojny powrócą z frontu. Istnieją wszelkie powody, by twierdzić, że oprócz różnych fizycznych i psychicznych urazów wojennych, nasi obrońcy będą mieli szczególnie wyostrzone poczucie podstawowej sprawiedliwości ludzkiej i społecznej. Obawiam się, że „występy" różnych „mazorow" oraz nowobogackich i skorumpowanych ludzi, u bylych zolnierzy przyzwyczajonych do wojny, mogą spowodować bardzo ostrą reakcję. Społeczeństwo ukraińskie może również podzielić się na różne warstwy i grupy w zależności od odpowiedzi na pytanie: „Gdzie byłeś i co robiłeś po 24 lutego 2022 roku? Jaki jest twój wkład we wspólne Zwycięstwo?" I obawiam się, że wielu współobywatelom będzie trudno udzielić uczciwą odpowiedż na te pytania. Pamiętajcie o tym Drodzy Rodacy! Dlatego poprzez swoją postawę obywatelską, w sprawach małych i dużych, pomagajcie Ukrainie, a zwłaszcza jej siłom obronnym. Przez krewnych i nie tylko, znajomych i nieznajomych, osobiście i przez różne publiczne, charytatywne organizacje i struktury państwowe, materialnie i nie tylko. Krótko mówiąc, będąc w Polsce, maksymalnie zmilitaryzujcie swoje myślenie i pomóżcie Ukrainie czym i jak możecie.

Oprócz wyzwań czysto militarnych, szczególnie pamiętajmy o rannych i straumatyzowanych ukraińskich żołnierzach, pamiętajcie o ich rodzinach, dzieciach, które pozostały w Ukrainie, a zwłaszcza o tych ukraińskich dzieciach, których rodzice zginęli w obronie Ukrainy lub oni sami lub ich krewni byli ofiarami rosyjskich zbrodni.

Jestem przekonany, że tylko w ten sposób wszyscy razem odniesiemy wspólne zwycięstwo i zbudujemy nową, sprawiedliwą, europejską i modernową Ukrainę!

Szczera wdzięczność dla bratniej Polski za pomoc, schronienie dla potrzebujących Ukraińców i otwarte serca dla narodu ukraińskiego! Razem do zwycięstwa! Za Naszą i Waszą wolność!

Oleg DUBISZ, I Wiceprezes Polsko – Ukraińskiej Izby Gospodarczej, Fundacja Charytatywna Partnerstwa Polsko- Ukraińskiego

ПОПУЛЯРНІ
ОСТАННІ
Copyright © Agora SA