Generała Załużnego czeka dymisja? "Już pakuje rzeczy"

Ukraiński, niezrzeszony poseł Borysław Bereza poinformował, że ukraiński dowódca wojskowy generał Walery Załużny miał zostać zdymisjonowany. Powołał się na źródła w kancelarii Zełenskiego. Rosja podchwyciła temat. Głos zabrał rzecznik prezydenta Ukrainy. Kijów studzi emocje.

Kilku ukraińskich posłów i administratorów anonimowych kanałów na Telegramie podało informacje o rzekomej dymisji gen. Załużnego. Ta "wiadomość" zdominowała przekaz dnia w Ukrainie. Jako pierwszy o dymisji głównego dowódcy ukraińskiej armii poinformował niezrzeszony poseł ukraińskiego parlamentu Borysław Bereza. Powołał się na dwa źródła w biurze prezydenta Ukrainy. "Oby się to nie potwierdziło" - napisał deputowany.

Zobacz wideo Piotr Łukasiewicz: Republikanie też wiedzą, że wsparcie dla Ukrainy jest kluczowe, bo osłabia Rosję

Poseł Bereza: Zełenski podjął decyzję ws. dymisji gen. Załużnego 

Redaktor naczelny ukraińskiego serwisu Censor.net, powołując się na swoje źródła, również podał tę informację. "Prezydent Ukrainy podjął decyzję o dymisji dowódcy Sił Zbrojnych Walerija Załużnego. Trwają konsultacje z zagranicznymi partnerami" - napisał Butusow. 

Zaprosili go (red. Załużnego) na rozmowę i zaproponowali objęcie innego stanowiska ambasadora. Załużny odmówił. Dymisji jeszcze nie ma oficjalnie, ale generał już pakuje rzeczy

- napisał Butusow na profilu w Telegram. Sam generał tych doniesień jak dotąd nie skomentował.

Rzecznik prezydenta Ukrainy zaprzecza. "Nie ma dymisji"

"Biuro prezydenta rozważa dymisję generała, ale nie został on zdymisjonowany. Zaprosili go na rozmowę, żeby się dowiedzieć, czy nie chce pełnić funkcji ambasadora. Załużny odmówił" - pisze "Ukraińska Prawda", powołując się na swoje źródła. Kilka godzin po tym, jak te doniesienia zdominowały przekaz dnia w Ukrainie i zaczęły się szerzyć w Rosji, rzecznik prezydenta Zełenskiego zabrał głos.

Prezydent Zełenski nie zdymisjonował generała Załużnego

- powiedział Sierhij Nikiforov, rzecznik biura prezydenta Ukrainy, w rozmowie z dziennikarzami "Ukraińskiej Prawdy".

Ministerstwo Obrony Ukrainy zaprzecza, ale nie podaje szczegółów 

Informacje dotyczące dymisji gen. Załużnego wywołały burzę w ukraińskich mediach. Ministerstwo Obrony Ukrainy wydało krótki komunikat: "Nie, to nie jest prawda".  Nie zakończył on jednak spekulacji na temat Załużnego.

Z komunikatu ukraińskiego resortu obrony nie wynika bowiem, o co i o kogo dokładnie chodzi. Tym bardziej że w ostatnich dniach w ukraińskich mediach krążyła plotka o planowanej dymisji szefa tego resortu Rustema Umierowa, która również nie została sprostowana przez ukraińskich oficjeli. "Ten dzień przejdzie do historii jako przykład informacyjnego terroru, który uderza w społeczeństwo. Cały naród postawiony na głowie. Władza nie może w takich sytuacjach milczeć. Sytuacja nie jest wyjaśniona. Będzie kontynuacja tego chaosu" - napisał ukraiński politolog Wiktor Andrusiew.

Rosyjska propaganda podchwyciła temat o podziałach w Ukrainie

Przed pojawieniem się oficjalnych informacji na temat Załużnego, rosyjska propaganda podchwyciła temat. W Rosji zaczęła się dyskusja o podziałach politycznych w Kijowie. Kremlowscy propagandziści od dawna piszą o konflikcie pomiędzy Załużnym a Zełenskim i widzą w tym szansę na wygraną wojnę.

Były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nie czekał na oficjalne informacje. Stanął w obronie Załużnego. Napisał, że takie informacje wzbudzają w Moskwie euforię i zasugerował, że Zełenski kieruje się zazdrością i emocjami w polityce.

Jestem w Brukseli. Nasi partnerzy są w szoku po tych plotkach

- napisał Poroszenko.

Dowódca ukraińskiej armii gen. Załużny rzeczywiście inaczej patrzy na rozwój wydarzeń niż zwierzchnik Sił Zbrojnych prezydent Zełenski. Widoczne różnice pomiędzy nimi pojawiły się po tym, jak dowódca ukraińskiej armii napisał o impasie na froncie w felietonie dla "The Economist". Prezydent Ukrainy publicznie skomentował ten artykuł, zaprzeczając słowom generała. Wywołało to pierwsze komentarze na temat tego, że Zełenski chce zdymisjonować Załużnego, lecz boi się krytyki i negatywnych reakcji społecznych. Generał Załużny cieszy się ponad 70 proc. zaufaniem rodaków. To więcej niż ma w tej chwili Zełenski. 

Kolejny konflikt generałowi z prezydentem przypisywano w kontekście mobilizacji. Generał Załużny chce zaostrzenia przepisów, a prezydent Zełenski się temu sprzeciwia i twierdzi, że nie widzi potrzeby w mobilizacji pół miliona żołnierzy. Obaj się zgadzają natomiast co do tego, że większe wsparcie od Zachodu może odwrócić sytuację na froncie na korzyść Ukrainy.

Gen. Walery Załużny - ojciec sukcesów z Chersonia i Charkowa

Generał Załużny jest dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy od 2021 roku. Ma 50 lat. Pochodzi z miasta Nowogród Wołyński (północno-zachodnia część Ukrainy). Ukończył Akademię Wojskową w Odessie i Akademię Obrony Ukrainy w Kijowie. Od 2009 do 2017 roku pełnił funkcję dowódcy 51. Gwardyjskiej Brygady Zmechanizowanej. W 2021 roku awansował do stopnia porucznika. 5 marca 2022 roku został awansowany przez prezydenta Zełenskiego na stopień generała. 

Generałowi Załużnemu przypisywane jest pasmo sukcesów sprzed roku, do którego doszło w czasie uwolnienia z rąk Rosjan Chersonia oraz ofensywy charkowskiej, kiedy w trzy dni Ukraińcy uwolnili więcej terytoriów niż Rosja zajęła w miesiąc w okolicach Kupiańska. Walki tam trwają do dziś.

We wszystkich sondażach opinii gen. Załużny wyprzedza prezydenta Zełenskiego, jeśli chodzi o społeczne zaufanie. W Ukrainie pojawiły się nawet głosy, że byłby to jedyny oponent prezydenta, gdyby w tym roku odbyły się wybory prezydenckie. Fakty są jednak takie, że wyborów w czasie wojny nie będzie, a sam generał Załużny nigdy nie deklarował, że chce ubiegać się o fotel prezydenta.